Kiedy Pani Joanna przyszła do mojej kancelarii, była roztrzęsiona, ale zdeterminowana. W dłoniach trzymała teczkę z dokumentacją medyczną i… notatnikiem pełnym przemyśleń z ostatniego roku.
– Zastanawiałam się równo rok, czy pozwać szpital – powiedziała cicho – Tylko że to był rok za długo…
Co się wydarzyło?
Pani Joanna trafiła do szpitala z silnym bólem brzucha. Diagnoza była jednoznaczna – ostre zapalenie pęcherzyka żółciowego. Lekarze zakwalifikowali ją do zabiegu usunięcia pęcherzyka żółciowego, rutynowo wykonywanego w takich przypadkach. Podczas operacji doszło jednak do przecięcia dróg żółciowych. Konieczna była natychmiastowa operacja naprawcza, a następnie przedłużona hospitalizacja i długa rekonwalescencja. Zabieg, który miał być prosty i szybki, zamienił się w dwie poważne operacje i miesiące cierpienia.
Lekarze tłumaczyli sytuację „nietypowym przebiegiem choroby”. Pani Joanna wówczas nie szukała winnych – marzyła tylko o powrocie do zdrowia.
Dopiero po kilku miesiącach, gdy wciąż odczuwała ból, żyła z bliznami, lękiem i coraz silniejszym przekonaniem, że „coś poszło nie tak” – zaczęła zadawać pytania. I szukać odpowiedzi.
Rok w zawieszeniu
Przez kolejny rok czytała fora, przeglądała wyroki sądowe, rozmawiała z lekarzami, bliskimi i… sama ze sobą. Miała wątpliwości. Czy warto? Czy ma szansę? Czy to nie „tylko niefortunny zbieg okoliczności”?
– W końcu powiedziałam sobie: trudno, najwyżej się ośmieszę. Ale przynajmniej spróbuję.
Trafiła do mnie dokładnie 3 miesiące po rocznicy operacji.
Niestety, w tym konkretnym przypadku już było za późno, aby złożyć wniosek o przyznanie świadczenia kompensacyjnego z Funduszu Kompensacyjnego Zdarzeń Medycznych, gdyż termin na złożenie wniosku wynosi rok od momentu, kiedy pacjent dowiedział się o możliwości popełnienia błędu medycznego – a to oznaczało, że jedyną możliwością było pozwanie szpitala w Sądzie.
Co prawda straciliśmy kilka miesięcy, które mogły zrobić różnicę, ale sprawę sądową ostatecznie wygraliśmy przed Sądem I instancji, czekamy na rozpoznanie apelacji szpitala.
Nie czekaj. Czas działa przeciwko Tobie
W sprawach dotyczących błędów medycznych najtrudniejsze są dwie rzeczy:
- Decyzja o działaniu, czyli pierwszy krok.
- Czas, który działa niestety na korzyść szpitali i ubezpieczycieli, a nie pacjentów.
Każdy przypadek jest inny – czasem termin przedawnienia wynosi rok, czasem trzy lata, czasem dłużej. Ale jedno jest pewne: każdy dzień zwłoki może oznaczać utratę szansy na sprawiedliwość.
Nie musisz od razu pozywać szpital. Nie musisz wiedzieć wszystkiego. Ale warto chociaż skonsultować swoją sytuację z kimś, kto zna się na tym od strony prawnej – zanim będzie za późno.
Jeśli coś Cię niepokoi po leczeniu – nie zostawaj z tym sam/a.
Skonsultuj się ze mną. Przeanalizuję Twoją sprawę, bez zobowiązań. Czasem wystarczy jedno pismo, żeby ruszyć sprawy z miejsca. A czasem – trzeba walczyć w sądzie. W każdej z tych sytuacji mogę Ci pomóc.
Umów się na konsultację
Przeczytaj więcej historii pacjentów
Nie czekaj rok… bo może to być rok za dużo.
adw. Anna Koniuszko, tel. 608-415-200
















