Co się wydarzyło?
- 30-letnia Izabela, będąc w zaawansowanej ciąży trafiła do Szpitala Powiatowego w Pszczynie po tym, gdy odeszły jej wody płodowe. Wcześniej zdiagnozowano u płodu ciężkie wady rozwojowe
- W czwartek 17 lipca 2025 r. Sąd Rejonowy w Pszczynie skazał lekarza Andrzeja P. na rok i sześć miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności, zakazując mu wykonywanie zawodu na sześć lat za narażenie Izabeli na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia pozostające w związku przyczynowo-skutkowym z nieumyślnym spowodowaniem jej śmierci.
- Krzysztof P. – zastępca kierownika Oddziału Ginekologiczno-Położniczego w Pszczynie został skazany za narażenie kobiety na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata oraz grzywnę. Sąd zakazał mu również wykonywania zawodu przez 4 lata, nakazując także wystosowanie przeprosin.
- Z kolei Michał M. – ginekolog położnik, który pełnił poranny dyżur w izbie przyjęć szpitala w Pszczynie został skazany na rok i trzy miesiące bezwzględnego pozbawienia wolności. Nie może wykonywać zawodu przez sześć lat.
Wyrok jest nieprawomocny.
- Kontrola, która została przeprowadzona po śmierci Izabeli w pszczyńskiej placówce przez NFZ potwierdziła wiele nieprawidłowości w organizacji, ale też sposobie realizacji oraz jakości świadczeń udzielonych pacjentce. Narodowy Fundusz Zdrowia nałożył w związku z tym na szpital karę w wysokości blisko 650 tys. zł.
Gdy klauzula sumienia staje się wyrokiem
W tej sprawie nie chodzi wyłącznie o niedopełnienie obowiązków prze lekarzy. Chodzi o atmosferę lęku, która wytworzyła się wokół prawa do terminacji ciąży. Lekarze – nawet ci bez światopoglądowych zastrzeżeń – obawiają się dziś podejmować decyzje, które mogą być interpretowane jako niezgodne z restrykcyjnym prawem.
Efekt? Paraliż. Strach. Zaniechanie. A zaniechanie w medycynie, to często świadoma decyzja o dopuszczeniu do pogorszenia stanu zdrowia pacjenta.
To nie był „trudny przypadek”
Nie możemy pozwolić, by opinia publiczna postrzegała tę sprawę jako „skomplikowaną medycznie”. Sepsa, to stan nagły. Odchodziły wody płodowe, płód nie miał szans na przeżycie, kobieta miała prawo do ratunku. Brak reakcji lekarzy nie był dramatyczną pomyłką. Był decyzją. Był zaniechaniem. I był – jak słusznie stwierdził Sąd Rejonowy w Pszczynie – przestępstwem.
Co oznacza ten wyrok dla lekarzy?
To sygnał ostrzegawczy: zawód zaufania publicznego, to także zawód ogromnej odpowiedzialności. Ale jako prawniczka wiem jedno – system nie może działać w atmosferze strachu. Potrzebujemy:
- jasnych procedur klinicznych dla przypadków zagrożenia życia matki,
- odwagi prawodawcy, by uregulować temat przerwania ciąży w realny, a nie politycznie wygodny sposób,
- ochrony dla lekarzy, którzy działają zgodnie z aktualną wiedzą medyczną i w interesie pacjentki.
Co możemy zrobić jako społeczeństwo ?
Sprawa Izabeli, to dla mnie –jako adwokatki – graniczny moment. Musimy jasno powiedzieć: prawo, które nie chroni życia, staje się opresyjnym narzędziem. Nie wystarczą wyroki. Potrzebne są zmiany ustawowe.
Nie każda śmierć jest karalna, ale są takie, które muszą być rozliczone.
Adw. Anna Koniuszko
Specjalistka prawa medycznego i procesów o błędy lekarskie
















